Epicentrum

 

Epicentrum

 

Najnowsza realizacja Kornela Janczego zatytułowana Epicentrum rozegra się w Parku im. Wojciecha Bednarskiego na Krzemionkach Podgórskich, nieopodal centrum Podgórza – dzisiaj dzielnicy Krakowa, dawniej osobnego miasta. Niezwykle malowniczy park został założony pod koniec XIX wieku w wapiennej niecce w miejscu dawnego kamieniołomu. Dla mieszkańców Podgórza jest on popularnym miejscem rekreacji. Artysta przemyca do tej scenerii niemal niewidoczne, reagujące na ruch człowieka dzieło, z czeluści którego wydobywa się głuchy odgłos – jakby zarzewie trzęsienia ziemi.

Kornel Janczy tym razem wziął na warsztat wizualizacje centrów emisji fal sejsmicznych. Podobnie jak jego wcześniejsze projekty i ten wywodzi się z inspiracji kartografią, z wizualnych wyobrażeń natury oraz jej procesów przetransponowanych na język notatki. Artysta eksploatował pomysły związane z geograficznym kształtem nieistniejących państw, planów zagospodarowania oraz planów zaludnienia przestrzeni. Jego pomysły są najczęściej trafnymi, dowcipnymi i delikatnymi interwencjami. Znikoma ilość wykorzystanych środków ekspresji współgra ze znakomitym wyczuciem przestrzeni ekspozycyjnej, którą tym razem stanowi przestrzeń publiczna. Tego rodzaju interwencje oddają głos specyfice kontekstu, dowartościowują go i odkrywają jego nieoczywiste walory.

Epicentrum, jako niewidoczna instalacja interaktywna, wzbudzana jest aktywnością spacerowiczów. Za ich sprawą dzieło może każdorazowo powstawać od nowa, istnieć przez chwilę wyznaczoną tylko tam i tylko w konkretnym momencie.

Epicentrum to też polemika z pojęciami dzieła sztuki w przestrzeni publicznej. Kraków nie od dziś ma problem z realizacjami pomnikowymi. Niektóre monumenty zaskarbiły sobie przychylność mieszkańców raczej z uwagi na sentyment, a nie ich nadzwyczajną jakość artystyczną. Niektóre stały się ważnymi punktami orientacyjnymi. Nad jakością stawianych współcześnie pomników warto się dobrze zastanowić. Instalacje artystyczne czy murale w przestrzeni publicznej, czasami bardzo dobrej jakości, są zazwyczaj tymczasowe, często ukryte, brakuje im rozmachu. Często niestety stanowią powierzchowną refleksję na temat miejsc, które próbują uzupełnić. Polemika Janczego z tą sytuacją zasadza się na paradoksie zawartym w metodzie bardzo znikomej interwencji, która pozwala na to, by miejsce i osoby, które je odwiedzają mogły się wypowiedzieć. Ludzie przychodzący do Parku tworzą jego historię i atmosferę, które nie są heroiczne i wzniosłe, lecz codzienne i zazwyczaj intymne.


Krzysztof Siatka, kurator projektu